Krótki felieton o miłości

tekst ZOSTAŁ PRZENIESIONY Z archiwum MOJEGO dawnego BLOGA /08.2013/

Niewielu rzeczy w życiu jestem pewna, wręcz przeciwnie – wiele jest tych, których po prostu nie wiem. Co chciałabym robić w życiu, gdzie pracować. Jestem średnio-wytrzymała w postanowieniach. Wbrew pozorom, często za szybko się poddaję. Potrzebuję dobrego dopingu i motywacji, żebym mogła iść jak burza.

Wiele się zmienia, coś ustępuje miejsca czemuś. Jeden etap się skończył, zaczął się kolejny. Świat wiruje, a ja z nim. Więcej pomysłów niż czasu. To bywa bardzo męczące, wyczerpujące.

Złoszczę się, wściekam, narzekam, czasami płaczę. Zaraz znowu się śmieję i jest okej. Zmieniam, kombinuję, przestawiam, chcę inaczej.

Wszystko się zmienia, panta rei.

Ale jedno pozostaje takie samo. Miłość jest constans. I choćbym nie wiem, ile pozmieniała, jak się złościła i co nawymyślała. Ona z każdym rokiem jest dojrzalsza, bardziej doświadczona, mocniejsza i niezawodna. W galopującym świecie miłość zostaje ta sama. A nawet lepsza, jak wino.

fot. Agnieszka Potocka Fotografia