Piękne śluby dzieją się w Polsce - Ola i Michał w Folwarku Wąsowo

O meblach z PRLu na weselu i ślubie – historia Oli i Michała

Piękne śluby

W wyglądzie Oli zachwycam się jednoczesną delikatnością sukni i konkretem biżuterii, oraz tym, że wybrała kolczyki z kolekcji marki, z którą współpracuje na co dzień. Widać, jak bardzo naturalnie wpisuje się w ten styl. Wzrusza mnie błogosławieństwo na pięknym dywanie w ogrodzie – lekko na przekór, a jednak w myśl tradycji i łzy wzruszenia w pięknym kościele podczas ceremonii. I w końcu te detale przyjęcia – lekkie tańce, leniwe chwile odpoczynku na trawie i emocjonujące rozgrywki badmintona. Popatrzcie, jak pięknie się rozpoczęła ich wspólna droga – Ola z radością odkrywa przed nami co nieco na temat organizacji, a pod koniec wpisu poleca tych, których ponownie zaangażowałaby w planowanie ślubu i wesela.

Dzień dziecka osiemnastego roku otworzył w życiu Oli i Michała kolejną, bardzo dorosłą przygodę – 1 czerwca rozpoczęło się ich małżeństwo. Ślubowali w kościele Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich Świętych w Michorzewie, a tańczyli wraz z ponad setką najbliższych do białego rana w wielkopolskim królestwie bezbezowych wesel – Folwarku Wąsowo.
Maria/Ślub bez bezZacznijmy od tego, co sprawiło Wam największą radość! Muszę spytać: jak ma się domowa kolekcja mebli z czasów PRLu do ślubu i wesela? :)

Ola: Najwięcej przyjemności w ślubnych przygotowaniach sprawiło nam to, że właściwie wszystko oprócz florystyki ogarnęliśmy sami, i choć było momentami ciężko, naprawdę było warto i dzisiaj jesteśmy dumni z tego, co stworzyliśmy. Od początku mieliśmy konkretną wizję na to, jak ten dzień będzie wyglądał. Obydwoje kochamy naturę, las, design z czasów PRL i od początku wiedzieliśmy, że chcemy tego wszystkiego na naszym weselu. Przez te dwa lata przygotowań zbieraliśmy meble, dywany, walizki, skrzynie… – właściwie wszystkie rzeczy na zdjęciach od porozrzucanych po dywanie poduszek do foteli, przez słodki, alkoholowy i instaxowy stół są naszą własnością! :) Meble do słodkiego bufetu należały do rodziców mojego męża i nigdy nie były nawet używane, wiesz jak to w PRL-u – brało się co było! ;) a po latach przydały nam się idealnie. Krzesła w kościele też były nasze. Mój mąż przed weselem budował jeszcze altanki z brzózek, ja dzień wcześniej własnoręcznie wypisywałam drogowskazy, robiłam instrukcję do księgi gości i numerki na stoły.

M: Fascynujące, jak autentycznie można przenieść własny styl na weselne przyjęcie! Kto pomagał Ci przy organizacji uroczystości? I co uznałaś za najtrudniejsze?

Ola: W planowaniu ślubu pomagał mi tylko i wyłącznie mąż. Od początku wiedziałam, że sami się tym zajmiemy i chciałam przy okazji bardzo Michałowi podziękować za wsparcie i zaangażowanie w ten nasz niezwykły dzień! <3

Najtrudniejsze było chyba rozsadzenie gości przy stołach i rozplanowanie noclegów. Naprawdę zajęło nam to strasznie dużo czasu ;D Tak samo rozplanowanie wnęk w stodole, aby nie były puste – chcieliśmy je zagospodarować po swojemu i myślę, że fajnie nam to wyszło :)

M: Coś w tym planowaniu stołów jest… pamiętam, że nam też spędzało to sen z powiek, a było nas na przyjęciu znacznie mniej! ;) To teraz o wzruszeniach – który moment rozczulił Cię najbardziej?

Ola: W dniu ślubu najbardziej wzruszające było błogosławieństwo w ogrodzie rodziców mojego męża i przysięga w kościele. Nie zapomnę tych pięknych emocji do końca życia.

M: Pokuszę się o podsumowanie: czyli to, co najistotniejsze ♥. Dużo było Cię w bezbezowej grupie ślubnej w czasie przygotowań – zaliczysz Wasz dzień do tych wpisujących się w tę konwencję? Dlaczego?

Ola: Myślę, że nasz ślub był bezbezowy, ponieważ nie był do końca tradycyjny. Zależało nam na tym, aby goście się swobodnie czuli i nie robili niczego na siłę, „bo tak wypada”. Ten kto się zmęczył mógł się położyć na dywanie obłożonym poduszkami i odpocząć w strefie relaksu ;) Dzieci grały w badmintona i inne gry. Prosiliśmy zespół, aby nie było przyśpiewek typu „a teraz idziemy na jednego”, czy „sto lat” itd. Wszystko naturalnie wyszło od naszych gości i to było piękne :) Podziękowanie dla rodziców odbyło się zaraz po błogosławieństwie. Była to dla nas bardzo ważna i intymna chwila. Nie chcieliśmy robić tego przy wszystkich na sali. Muzyka była dla nas też bardzo ważna – chcieliśmy pokazać, że można się świetnie bawić bez disco polo ;)

M: Zmieniłabyś coś dziś?

Ola: Od naszego ślubu minęło kilka miesięcy i jedynie co – dopilnowałabym tylko tego, aby suknia była na mnie dobra. Odbierałam ją na trzy dni przed ślubem. Byłam sama i jakoś tak szybko się wszystko działo, nie byłam w stanie zauważyć, że sukienka z tyłu mi odstaje i też nie zostało mi to zasugerowane. Dopiero zobaczyłam to w domu jak przymierzyłam i wzięłam drugie lustro do ręki. Z tego powodu byłam niestety zła. Poza tym wszystko było tak, jak sobie wymarzyliśmy! <3

M: Pocieszę Cię, choć może marna to otucha – moja sukienka była z kolei za bardzo na styk – jak tylko coś zjadłam, od razu było mi za ciasno… To na koniec poproszę o kilka słów dla przyszłych bezbezowych panien młodych :)

Ola: Dziewczyny, róbcie to, co podpowiada Wam serce. To naprawdę jeden z piękniejszych dni w Waszym życiu i przede wszystkim ma być zgodny z Waszymi upodobaniami :) Nie bójcie się robić czegoś, bo być może tak nie wypada. Jeśli Wy to czujecie, to znaczy, że tak ma być i będzie dobrze :) Cieszcie się przygotowaniami i samym dniem ślubu, bo on tak szybko ucieka, nie stresujcie się i dopilnujcie, aby suknia idealnie na Was leżała! ;)

Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć. Pod galerią znajdziesz listę polecanych firm, z którymi współpracowali Ola i Michał.
Ola i Michał polecają i dziękują za:

Zdjęcia: Nikola Baron Fotografia, złota dziewczyna! Cudowna osoba, z którą spotkaliśmy się najpierw na sesji narzeczeńskiej, która była cudownym doświadczeniem i mega pamiątką dla nas! Nigdy nie mieliśmy tylu wspólnych zdjęć z Michałem.

Video: Be mine – stworzyli dla nas niesamowitą pamiątkę w postaci klipu ślubnego i półgodzinnego filmu. To, co zrobili, jak dobrali muzykę, momenty, jak złożyli film jest jakimś kosmosem! Polecamy bardzo!

Suknia: Ochocka Atelier jak dla mnie najpiękniejsza, jaką dla siebie znalazłam w Polsce.

Garnitur: Krupa & Rzeszutko – Krawiectwo Miarowe – mega profesjonalizm i dbałość o szczegóły!

Florystyka: Farma Florystyczna – kochani ludzie, których polecamy z całego serca! Stworzyli dokładnie to, o co nam chodziło, czyli mnóstwo roślinek, które budowały domowy nastrój + leśny klimat i białe kwiaty <3

Słodki stół: Fajna Babka piękne i bardzo smaczne! Słodkie zniknęło w mgnieniu oka ;D Goście byli zachwyceni!

Zespół: Boogie Band Zespół to był strzał w dziesiątkę! Zastanawialiśmy się długo, czy DJ, czy zespół i wyszło ekstra, bo okazało się, że chłopaki z The Boogie Band grają do godziny 2, a później wchodzi DJ od nich z zespołu. Co było dla nas ważne – chłopaki nie grają w ogóle disco polo! Mają ekstra repertuar, świetnie grają! Gościom strasznie się podobało, nie schodzili z parkietu! Mają też super zabawy, wybraliśmy tylko 3 i to w zupełności starczyło. DJ też był ekstra!

Zaproszenia: Paper Project, wykonane metodą letterpress, były niepersonalizowane, ja jedynie sama kaligrafowałam na kopertach, z czego też jestem dumna ;) Mój mąż robił pieczęcie lakowe, ja suszyłam leśne paprotki i tak wyglądały nasze zaproszenia :)

Method shop zamówiliśmy sporo rzeczy. Winietki na brzozowych plastrach drewna, które były jednocześnie podziękowaniami dla gości. Były też figurki na tort, tablice rejestracyjne ze sklejki, powiadomienia ze sklejki, skrzynka na telegramy, plan rozsadzenia gości, stempel. Wszystko pięknie wykonane.

Biżuteria: ORSKA biżuteria – moje kolczyki i spinki mankietowe Michała

Księga gości: Papierowe Sztuki – Nic dodać nic ująć :)

Obrączki: Inne Obrączki i pierścionki zaręczynowe

Włosy i paznokcie robiły mi moje ukochane siostry, za co im też dziękuję z całego serca, bo wyszło tak jak sobie wymarzyłam <3

***

Jeśli chcesz pokazać swój ślubny reportaż ze wspomnieniami na łamach Ślubu bez bez, napisz wiadomość na adres: slubbezbez@gmail.com i wyślij kilka zdjęć. Redakcja zastrzega sobie prawo do odpowiedzi na wybrane wiadomości.