Panieński ze snów w podwarszawskiej Bajce

Panieński ze snów w podwarszawskiej Bajce

Ślub

Wieczór panieński – jeszcze do niedawna kiczowaty dramat. Przykuse spódniczki, migające rogi diabełka i kilometrowa limuzyna. A! No i wszędzie gadżety prosto z lekcji męskiej anatomii. Ile razy siedziałaś zażenowana albo próbowałaś się z takiej imprezy wymigać? Na szczęście same wprowadzamy zmiany: piękne, kobiece, roześmiane spotkania. Panów zostawiamy w sypialni, a świętujemy delikatność i dziewczyńską siłę. Wystarczy przypomnieć sobie panieński w stylu slow. Wieczory zamieniają się w całe dnie, jest radośnie, choć bywają i łzy, oczywiście wzruszeń. Dziś będzie o kolejnej takiej imprezie – panieńskim jak ze snów, który odbył się w podwarszawskiej Bajce.

O tym, jak wyglądał scenariusz tego pięknego panieńskiego, czy udało się zaskoczyć pannę młodą oraz gdzie można go urządzić opowiadają przyjaciółki ówczesnej (bo dziś już Pani) Panny Sylwii.
Maria/Ślub bez bez: To, jaki kształt będzie miał panieński w dużej mierze zależy od tego, ile osób będzie w nim brało udział – musimy znaleźć odpowiednie miejsce do świętowania i, nie ukrywajmy, ustalić budżet. Ile osób organizowało Waszą imprezę i dla ilu uczestniczek?

Team Bride: Główne organizatorki, nadzorujące całe przedsięwzięcie to były trzy przyjaciółki panny S. Za cel postawiły sobie urządzić piękny wieczór, który na pewno zapisze się w pamięci nie tylko panny młodej, ale wszystkich dziewczyn. Miało być po prostu BAJKOWO. Wieczór panieński zebrał w sumie tego dnia i wieczoru liczbę 19 dziewczyn wraz z Panną S.! :)

M: Całkiem liczne przyjęcie! Jakie panieńskie atrakcje przewidziałyście?

TB: Wśród atrakcji był wspólny obiad, w trakcie którego zorganizowano jedną zabawę – każda z dziewczyn miała na karteczce napisać coś, co kojarzy jej się z panną młodą, jakieś wspólne wspomnienie. Zadaniem Panny S. było odgadnąć, kto je napisał :) Przygotowywane były również pyszne drinki prosecco+aperol, były długie pogawędki na słonecznym tarasie, tańce, przyklejanie tatuaży, videoquiz z Panem Młodym, oczywiście tort i zdjęcia z zimnymi ogniami.

M: Panna Młoda spodziewała się czegoś, czy raczej była to całkowita niespodzianka?

TB: Zaskoczyło ją totalnie wszystko, co widać na zdjęciu, gdy zdejmowana jest opaska z oczu :) Przede wszystkim wzruszyło to, ile nas było, jak liczne grono udało się zebrać, ale i sam wygląd miejsca, liczba dekoracji i stół zastawiony pysznościami. Wszystko doprowadziło do łez szczęścia i wzruszenia, nie tylko u panny młodej ;)

M: Czyli raczej nie spodziewała się przyjęcia w takim miejscu? Jak ją dostarczyłyście do celu? :)

TB: Udało się bardzo dobrze ukryć przed nią wszystkie aspekty organizacyjne, w tym sam wybór miejsca. Nie spodziewała się zupełnie niczego, poza tym, że będzie JAKAŚ impreza oraz to, kto na niej będzie – przekazała listę dziewczyn, z którymi chciałaby spędzić ten wieczór :) Domyśliła się też, że wszystkie będziemy ubrane na biało. To tyle! W dniu imprezy dwie z nas pojechały wspólnie po S., przed wyruszeniem zawiązały jej opaskę na oczach, by nie wiedziała dokąd się udaje :) Po drodze prawdopodobnie kilka razy źle skręciły dla zmyłki ;) Dopiero na miejscu, stojąc w wejściu do letniska odsłoniłyśmy jej oczy: mina mówiła sama za siebie, udało się! Zaskoczenie na 100%, szok, niespodzianka, wszystko wspaniale uknute, a serce podbite! :)

M: Ciekawa jestem, czy trudno Wam było utrzymać te wszystkie detale w tajemnicy. Przy organizacji fajnych rzeczy aż korci, by się nimi podzielić! Spytam jednak o coś innego – wszystkie Panie w bieli – z czyjej to inicjatywy?

TB: Wszystkie uczestniczki były ubrane na biało ze… wspólnej inicjatywy :) Miało być lekko, romantycznie, idyllicznie wręcz, a czarne stroje kompletnie psuły by tę harmonię. Z kolei zdecydowanie się na kolorowe ubiory nie pozwoliłoby tak pięknie się wszystkim zgrać, gdyż każda lubi inny kolor. Panna młoda dała wcześniej znać, że jej kreacja będzie w odcieniu jasnoróżowym, miała również jako jedyna wianek, dzięki czemu wyróżniała się na tle wszystkich dziewczyn :)

M: Faktycznie wyglądałyście jak bajkowe rusałki :) A na czym polegał wspomniany videoquiz z Panem Młodym?

TB: Dzień wcześniej jedna z przyjaciółek nagrała z Panem Młodym film, w którym odpowiada on na zabiór pytań – dotyczyły ich związku, tego co kto lubi, itp. Zadaniem panny młodej było oczywiście odgadnąć co też jej przyszły małżonek odpowiedział do kamery. Aby było jeszcze weselej narzeczony miał na głowie nietypowe okrycie głowy…

M: Była z Wami profesjonalna fotografka – zresztą jedna z gości – przyjaciółka panny młodej – zdjęcia więc były zapewnione. A kto zadbał o muzykę? Świetnie skomponowana playlista czy losowy wybór hitów?

TB: Tak, Justyna przepięknie uwieczniła ten dzień na zdjęciach! Muzyka za to odgrywała bardzo ważną rolę. W trakcie wieczoru dziewczyny przechodziły od chillout’owych spokojnych kawałków, aż po hity „młodości”, kawałki ze wspólnych pięknych wspomnień, oczywiście nie obyło się bez głośnych śpiewów, nagrywania bumerangów i tańców pod gołym niebem!

M: Te hulanki zakończyły się na miejscu, czy wracałyście na noc do domów?

TB: Różnie: część w nocy uciekła do domów, a część nocowała na miejscu, dzięki czemu na drugi dzień dziewczyny wspólnie mogły spędzić poranek, wypić kawę, pogadać, powspominać czy obejrzeć zdjęcia :) Wieczór przeszedł to puli niezapomnianych przeżyć.

M: Przejdźmy do organizacyjnych konkretów, czyli kasy: jaki budżet należy przewidzieć na tego typu imprezę?

TB: Największym kosztem jest tu wynajem miejsca na panieński, w związku z tym starałyśmy się jak najwięcej dekoracji i jedzonka przygotować same. Samo miejsce jest tak pełne uroku, wspaniałych i dobranych ze smakiem dekoracji, że niewiele było trzeba, by je „przystroić”. Trochę żywych kwiatów kupionych na bazarku. Dekoracje typu napisy i balony kupiłyśmy sieci, zaś wazoniki, koszyki, słoje pozabierałyśmy z naszych domowych zbiorów.

W grupie wydarzenia na Facebooku rozdysponowałyśmy zadania, podzieliłyśmy się pomysłami na poszczególne przekąski – każda starała się przygotować coś innego. Wśród dań były przekąski słone, ale też kącik ze słodkościami i świeżymi owocami :) Dekorowanie miejsca trwało od wczesnego popołudnia, zebrałyśmy się na miejscu na kilka godzin przed planowanym przyjazdem panny młodej.

Mówiąc konkretnie o finansach: składka na panieński wynosiła 250 zł od dziewczyny. Zrzutka obejmowała wynajem letniska, zakup prezentu (szlafrok ślubny i podwiązka), alkoholi, tortu, dekoracji oraz przygotowania fotograficznej pamiątki w postaci pudełka z odbitkami z wieczoru, które panna S. dostała w dniu ślubu. Co najważniejsze – bawiłyśmy się świetnie!

M: Co do tego nie mam wątpliwości :) Wystarczy zobaczyć zdjęcia!

Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć. Zdjęcia: Justyna Maksimczuk Fotografia Miejsce: Letnisko Bajka