Rekwizytornia&Company - wypożyczalnia dekoracji i rekwizytów na śluby i wesela Ślub bez bez

Ślubne zachwyty: wypożyczalnia dekoracji Rekwizytornia&Company

Ślubne zachwyty

Odwiedzam Anię w jej pięknym mieszkaniu w sercu gdańskiego Wrzeszcza i zachwyty zaczynam od tych pięknych okien – prawie od podłogi aż po sufit. Niezwykłego klimatu wnętrzu nadaje odnowiona drewniana podłoga, która cichutko i subtelnie daje o sobie znać w niektórych miejscach. Kolorowe dywany, do których zdecydowanie dorosłam, uzupełniają charakter wnętrza, którego zupełnie tu nie brakuje, dzięki starym-nowym, przepięknym meblom. Ale nie o tym będziemy z Anią rozmawiać, choć i wyposażenie jej mieszkania byłoby ciekawą historią. Spotykamy się bowiem po to, by pomówić o jej fascynującej kolekcji różnych przedmiotów, z których czaruje niezwykłe dekoracje na ślub i inne imprezy. Wizytą u Ani rozpoczynam cykl Ślubnych zachwytów – spotkań z osobami, które sprawiają, że piękne śluby dzieją się w Polsce.

Towarzyszy nam Paulina, która uwieczni nasze spotkanie i rekwizyty, o których będziemy rozprawiać. Mamy szczęście, bo w jej obiektywie wszystko wygląda tak pięknie jak naprawdę, więc poczujcie się przez moment, jakbyście siedzieli przy stole razem z nami.

Ania prowadzi firmę – Rekwizytornia&Company i na co dzień zajmuje się dekoracją i aranżacją przyjęć – ślubnych, ale i tych z innych okazji – rodzinnych, sylwestrowych czy firmowo-biznesowych. Specyfika jej pracy jest o tyle wyjątkowa, że w dużej mierze zakłada wykorzystanie zasobów z drugiej ręki. Co to oznacza w praktyce? A no to, że w jej mieszkaniu znajdziecie mnóstwo przepięknych przedmiotów vintage i nie tylko, które świetnie sprawdzą się przy różnych okazjach. Skąd ten pomysł i jak udało się go zrealizować? Poczytajcie!

Maria / Ślub bez bez: Muszę zacząć od pytania skąd pomysł na taką firmę – wypożyczalnię przedmiotów do dekoracji?

Ania Chojnacka-Skoog: Uwielbiam starocie i odkąd poznałam męża, zaczęłam ich wokół siebie gromadzić coraz więcej z bardzo prostej przyczyny – w Szwecji, z której mój mąż pochodzi, bardzo popularne są różnego rodzaju wyprzedaże – garażowe u osób prywatnych czy tzw. loopis, czyli swego rodzaju pchle targi lub sklepy charytatywne, a ja uwielbiam po nich buszować! Najpierw szukaliśmy perełek na nasz ślub, później chcieliśmy skompletować meble do mieszkania – na przykład krzesła, które mamy tu po dziś dzień. Z czasem tych rzeczy zebrało się niepokojąco dużo – podrzuca mi je też moja teściowa – nie mniejsza miłośniczka loopis ode mnie :) Uznałam, że to najwyższy czas, by coś z nimi zrobić, jednak niekoniecznie chciałam się ich pozbywać. Pomyślałam więc, że można je odnająć. Skoro ja potrzebowałam niektórych przedmiotów na swoje wesele, to niewykluczone, że takich osób jest więcej. Przyszła moda na buszowanie po Pinterest w poszukiwaniu inspiracji ślubno-weselnych, pełnych zdjęć, na których widać różne ciekawe rzeczy, których nie posiadamy w domach i na strychach u babci.

Gdybym miała podsumować dosłownie: patrzyłam na witrynę, która coraz bardziej pękała w szwach i pomyślałam, że czas puścić te piękne rzeczy w obieg!
M: I zdaje się, że pięknie się złożyło, bo ten pomysł świetnie wpisuje się w idee, którym dopingujesz – ekonomię współdzielenia i ekonomia obiegu zamkniętego, prawda?

Ania: Od dłuższego czasu, właściwie od naszej podróży poślubnej w Stanach, szukałam możliwości realizowania pomysłu przeciwstawnego do popularnego trendu nieustannego bogacenia się, posiadania przedmiotów na własność. Tym właśnie jest np. ekonomia współdzielenia (ang. sharing economy), która zakłada dzielenie się, pożyczanie oraz wymianę produktów i usług.

dlaczego lepiej wypożyczyć dekoracje niż je kupować

dekoracje ślubne - gdzie wypożyczyć

M: Czyli nie tylko znane nam blablacar do wspólnych przejazdów samochodowych lub wypożyczalnie ubrań są przykładami tej koncepcji, ale nawet przedmioty użytku (prawie) codziennego do tego się nadają!

Ania: W Indiach, Stanach czy Wielkiej Brytanii można wynająć sobie dzieło sztuki na jakiś czas. To samo z przedmiotami dekorującymi komody w salonach domów. To jest tam coraz popularniejszym rozwiązaniem, którym chciałabym zainspirować się w Polsce. Pójść o krok dalej i wynajmować komplet dopasowanych przedmiotów przestrzeniom biurowym firm albo na ekspozycje sklepowe – choćby na czas około świąteczny. Jest nadzieja, że to rozwiązanie się przyjmie – rośniemy w duchu minimalizmu i less waste. Pamiętajmy, że nie chodzi o to, żeby nie mieć nic na własność, ale w kontekście dekoracji domowych takie rozwiązanie umożliwia też manewrowanie ozdobami – możemy do woli je zmieniać, nie chowając poprzednich w szafie, tylko oddając je, by upiększały inne miejsce.

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

M: Podoba mi się to bardzo – takie rozwiązanie z duszą, jakąś nutką tajemnicy i historii. I przede wszystkim rozsądniejsze i tańsze. Bo chyba można otwarcie powiedzieć, że wynajem jest tańszy niż zakup – również w przypadku dekoracji na wesela?

Ania: Skompletowanie kilkunastu złotych pater w szwedzkich sklepach, o których wspominałam może zamknąć się nawet w 1500-2000 złotych. W Rekwizytorni wszystko zależy od zakresu dekoracji, ale najczęściej kilka paczek dekoracji wychodzi ode mnie za kilkaset złotych i z tego tworzone są ozdoby na całą salę. Nie mówiąc o tym, że często aranżowane są tylko pewne kąciki – słodki stół, okolice księgi gości – wówczas sumy są jeszcze niższe, a nadajemy ciekawego charakteru naszemu przyjęciu. No i ucieka nam problem z tym, co z tymi przedmiotami zrobić po przyjęciu – tak jak w przypadku zakupionych, a nie wypożyczonych. Nie marnujemy czasu na wystawianie rzeczy na internetowych aukcjach, tylko je odsyłamy. Zdarza się, że dostaję pytania od panien młodych po ślubach, czy chcę kupić ich dekoracje. Czasem w ten sposób trafiają do mnie perełki, ale niestety najczęściej są to wątpliwej jakości produkty, w które nie mogę inwestować. Posłużą jeszcze na jednym – dwóch weselach, a nie wpisują się w moją misję. Najpewniej przyleciały do Polski z drugiego końca świata, gdzie powstały w niepewnych warunkach pracowniczych, co zawsze staram się mieć na uwadze. Jeśli kupować coś nowego, to lepiej tu, u polskich producentów.

M: Ślub to jest okazja, przy której sobie pozwalamy – hulaj dusza, to przecież raz w życiu. Co zmienią te balony – przecież to mój jedyny raz w życiu. A chyba nie tędy droga – można wręcz odwrotnie oprawić ten dzień – w inne wartości niż marnotrawstwo.

Ania: Dajemy sobie wolną rękę – mogę więcej i należy mi się, bo to mój dzień. Zupełnie nie myślimy o ogromnych ilościach odpadów, które po tym wielkim dniu zostają. Widzę to podczas kompleksowej obsługi wesel – ile jest tych śmieci, butelek po napojach i walających się po stołach wstążeczek. Szkoda, bo w tym dniu warto dać przykład, że dobrze jest żyć w zgodzie z naturą i nie zaśmiecać planety.

vintage rentals - wypożyczalnia dekoracji na wesele

dekoracje ślubne - gdzie wypożyczyć

M: Szczególnie, że jest wiele rozwiązań, które pozwalają taką eko-ideę realizować. Vintage rentals, bo tak określa się tego rodzaju działalności jak Twoja, sprawdzają się właśnie w takich sytuacjach. Ale jednocześnie niektórym kojarzą się jednoznacznie z klimatem vintage. Czy to jest tak, że Twoje rekwizyty wpasują się tylko w określone style przyjęć?

Ania: Muszę mój vintage chyba odczarować, bo owszem, jak patrzysz na te witryny, to wiele elementów razem może dawać wrażenie, że sprawdzą się tylko przy weselach rustykalnych, typowo klimatach vintage. Tymczasem ja pracuję przy wielu przyjęciach glamour! Bo to wszystko zależy od tego, jak się rekwizyty ze sobą skomponuje – absolutnie nie można przesadzić. Czasem wystarczy pięć mosiężnych świeczników, które uzupełnią charakter aranżacji. Złote patery z kolei mogą dodać elegancji weselu boho z dużą ilością drewna. Tak więc ten mój vintage to nie tyle określenie stylu, ale przede wszystkim tego, że przedmioty muszą być z drugiej ręki. Niekoniecznie stuletnie, ale po prostu już wcześniej przez kogoś użyte – jak na przykład dobrej jakości latarenki czy słoje, które kilka lat temu kupiłam na swój słodki stół, a później włączyłam je do kolekcji. Poza tym dla mnie vintage to też brak pośpiechu, trochę taki slow life, w znaczeniu tego, by dać sobie czas na zbudowanie relacji z klientami – parą, której będę dekorowała ich najważniejszy dzień w życiu. To nie jest tak, że rekwizyty są dodawane do koszyka i przychodzą kurierem z drugiego końca świata. Z zasady zaczynamy od długich rozmów na żywo lub telefonicznych, poznajemy się. Wtedy wiem, co mam pokazać, jakie pomysły zaproponować. I wtedy wszyscy są zadowoleni :)

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

dekoracje ślubne - gdzie wypożyczyć

M: Spośród ilu rekwizytów można wybierać?

Ania: Obecnie lista liczy kilkaset pozycji, przy czym są to pozycje ogólne – na przykład mosiężnych świeczników czy szklanych butelek jest cała masa, czyli fizycznie przedmiotów jest znacznie więcej. Kolekcja też stale się powiększa, choć rozbudowuję ją coraz roztropniej – najczęściej uzupełniając o najbardziej pożądane rzeczy, by móc udostępnić je na kilka imprez jednego dnia.

M: Masz tu rekwizyty ze swojego wesela?

Ania: Tak, całe to szkło znalazło się na naszym słodkim stole, na który większość ciast upiekła rodzina – szczególnie moja szwagierka Tanja. Nie myślałam wtedy, że aż tak rozwinie się historia tych pięknych naczyń :)

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

wypożyczanie dekoracji zamiast kupowania ich

 

Anna Chojnacka-Skoog – właścicielka Rekwizytornia&Company – pierwszej wypożyczalni dekoracji typu vintage rentals w Polsce. W swojej kolekcji posiada starannie wyselekcjonowane rekwizyty i artykuły dekoracyjne na wynajem. Promuje ideę #ethicalweddingpolska, czyli podpowiada jak organizować bardziej etyczne i zrównoważone wesele, wierząc, że każdy z nas nieustannie ma wpływ na kształt świata. Spotkanie z Anią sfotografowała Paulina z Atelier Wspomnień.

***

Jeśli chcesz pokazać swoją działalność w branży ślubnej na stronie Ślub bez bez, napisz na adres slubbezbez@gmail.com wiadomość o tytule Ślubne zachwyty i opisz pokrótce swoją firmę.