Widzimisie to takie rzeczy, miejsca, sprawy, o których myślę przez jakiś czas. Chciałabym je mieć, zobaczyć, poznać. Ostatecznie wcale nie zawsze to robię, ale siedzą mi w głowie i albo się z nich leczę (najczęściej te marzenia materialne) i zapominam, albo się na nie decyduję. Wracam do widzimisiów po długiej przerwie – kiedyś zbierałam je regularnie, jeszcze w erze poprzedniego bloga. Ciekawa jestem, czy taki nie-ślubny temat co jakiś czas przypadnie Wam do gustu. W grudniu widzi mi się kilka rzeczy…

Widzimisie - inspirujące miejsca i przedmioty - Ślub bez bez 

Kawa w Gliwicach. Choć kawa to tylko smaczny pretekst do tego, by odwiedzić jedną z piękniejszych kawiarni, jakie widziałam. Podejrzewam, że w moim przypadku to te odcienie niebieskiego (i bzy na zdjęciach) sprawiają, że przejadę całą Polskę, by znaleźć się w tym królewskim wnętrzu ♥ / Grand Cafe Gliwice

Pomaganie. Powinniśmy być czuli przez cały rok, ale szczególnie w grudniu świat woła o pomoc. Przeczytałam raport Szlachetnej Paczki o biedzie w Polsce ze łzami w oczach. W miejskiej codzienności XXI wieku trudno sobie wyobrazić, że są w naszym kraju domy bez łazienek, a starsi ludzie żyją za 6,5 zł dziennie. Dlatego dochód z tegorocznej sprzedaży kartek świątecznych przeznaczam na gdyńskie hospicjum dla dzieci, a i o Paczce będę pamiętać.

Mądre ozdoby świąteczne. Tak się przykro składa, że za każdym razem, gdy Ania pojawia się z warsztatami w Gdańsku, ja mam zwariowany dzień. Świątecznych wieńców nie mogę odżałować, bo są bardzo oryginalne, ale Wy z okolic choćby Gliwic (byliście tam na kawie?!) możecie załapać się na to rękodzieło w 16 grudnia – Kotulińskiego 6 zaprasza. / Folkisz

Zimowy płaszcz. Przeciągające się poszukiwania naprawdę mnie męczą. Jak długość dobra, to krój niekorzystny, jak krój wspaniały, to płaszcz za krótki. Szukam takiego, do którego nie trzeba dokupować samochodu, by nie marznąć, ale w którym można podróżować komunikacją miejską i po przystankach… W grę wchodzi więc tylko wełna i tu jest już pewien wybór, ale zrozumieć nie mogę, dlaczego pod spód nie dodaje się jakiejś kolejnej warstwy dla zmarźlaków? Najczęściej pod tą wierzchnią, wełnianą, jest tylko wiskozowa podszewka, a mogłaby być przecież jeszcze jakaś ciepła watolina – jak douczyła mnie moja babcia.

A Wam co widzisię w grudniu?

zdjęcia: 1/ dekorialove.pl 2/ Szlachetna Paczka 3/ Folkisz 4/ F.C. Gundlach
POST NIE JEST SPONSOROWANY, LUBIĘ ŁADNE RZECZY.